CURRENT MOON
Blog > Komentarze do wpisu
Mały pies z Alaski

Tak się, w tłumaczeniu na polski, nazywa ta rasa. Poniżej przykładowe zdjęcia ściągnięte z netu, mam nadzieję, że autorzy nie mają nic przeciwko. ;)

Przez 11 lat myślałam, że mam w domu kundla, aż ktoś mi te zdjęcia pokazał. ;) No bo sami porównajcie:

Największe podobieństwa widzę do zdjęć 1 i 3 (choć akurat tu wam nie mogę pokazać tej wspaniałej postawy i ogona, bo Orionek tak pozuje, że zawsze jest an face. Ale ludzie, którzy mojego psa znają osobiście, mają na pierwszy rzut oka problem z odróżnieniem, który na którym zdjeciu jest on, a na którym inny. Pies na zdjęciu nr 4 ma identyczny z moim kształt łapy (tylko tu też go niestety nie mam w takiej pozie). Z tego, co poczytałam, zgadza się też charakter i skłonność do kamienia nazębnego.

Jedyny problem w loczkach na grzbiecie. ;)

wtorek, 27 marca 2007, nita_callahan
Komentarze
2007/03/27 21:15:44
Orion jest rozkoszny:)))
Ale w ogóle to szok, mój RIP pies był IDENTYCZNY jak zdjęcie 2:OOO
-
2007/03/27 21:21:40
To musiał być cudny.
A swoją drogą, Alaskan klee kai występuje ponoć tylko w USA. Z drugiej strony twój jest identyczny, mój jest identyczny, może takich Orionów jest więcej? ;D
-
2007/03/27 22:24:08
Ale chyba Twój był większy, prawda?
-
2007/03/27 23:45:47
Moj nieodzalowany pies tez byl kundlem, wiec nie mam nic przeciwko mieszancom, ale kazdy pies bez papierow to kundel;-)
-
2007/03/27 23:59:53
Wiwsz, Joanko, z tymi rasami to jest dziwnie - bo mój Morda był także identyczny (bez cudzysłowu, serio serio) jak szwedzkie jamthundy, to drugie zdjęcie to takie własnie jamthundowate jest.
Skadinąd mam jednak głębokie przekonanie, że nie był ani tym z alaski, ani tym ze Szwecji;) Różne są rodzaje kundli, wśród mnóstwa tak przemieszanych, że ni wuja nie dojdziejsz genetyki, zdarzają sie okazy wizualnie szlachetniejsze, bo nie wiem, może z rodziców rasowych i w dodatku rasowo zbliżonych - niby mix, ale nie tak całkiem. Ty sie znasz lepiej na dziedziczeniu, ja sobie tylko spekuluję ;)
-
2007/03/28 17:49:53
Arien, mój pies trafił do mnie dość w tajemniczych okolicznościach i prawdę mówiąc nie wiem, skąd się wziął. To, że nie mam w ręku jego papierów nie znaczy jeszcze, że takowe nie istnieją. ;) Zresztą, i tak już wiem, co teraz będę odpowiadać ludziom, którzy nagminnie na ulicy pytają mnie, co to za rasa. ;)
A serio, to wszystkie te alaskany można uznać za kundle. I chyba nie dostają papierów, chyba, ze prywatnie. Za młoda i za mało ujednolicona rasa, żeby być uznana przez Kennel Club.